x. Antoniewicz – O powołaniu kobiety

x. Karol Antoniewicz

O powołaniu kobiety

Powołanie kobiety. — Może być aniołem, lub szatanem. — Rola kobiety w pogaństwie dawnem i dzisiejszem. — Wyjątkowe postacie w świecie pogańskim. – Dziewice izraelskie. – Cierpienie i miłość węgielnymi kamieniami doskonałości niewieściej. — Marya i Jej typy w Starym Zakonie: Ewa, Rebeka, Ruth, matka Tobiasza, matka Machabejczyków, Judyta. — Pełność łaski w Najśw. Pannie; z Nią nowe życie dla kobiety się rozpoczyna. — Niewiasty ewangeliczne; ich stosunek do Jezusa. — Pod krzyżem mieszkanie kobiety. — Jej rola, jej dzieje w Kościele katolickim. — Święte niewiasty polskie. – Dzisiejsze kobiety polskie.

O jak wielkie, jak święte, jak obszerny zakres zajmujące, jest powołanie kobiety; jaki wpływ wywiera ona na całe towarzystwo, na życie moralne i materyalne człowieka! Z któregokolwiek stanowiska spojrzym na nią, czyli jako na dziewicę, czyli na żonę, matkę, gospodynię, czyli to w świetnych salonach, czyli w zaciszu domowego pożycia, czyli za murem klasztornym, w ręku jej, a raczej w sercu jej położone szczęście, błogosławieństwo, pociecha i zbawienie tylu, że gdyby każda z nich chciała tylko poznać, pojąć, zrozumieć wielkość posłannictwa i godność swoją, zaiste, zdaje się, żeby było rzeczą niepodobną, aby jej nie szanowała, aby całem natężeniem fizycznych i moralnych sił takowemu nie odpowiadała; aby od wszelkiej zmazy, upodlenia, bardziej jak od śmierci, się nie chroniła!
Ale gdy tego nie pojmie, lub raczej pojąć nie. zechce; gdy dumą i próżnością nadęta, jak ta bańka mydlana, zechce się wdzierać w obcą dla siebie sferę; gdy wystąpi z zakresu działalności swojej,— położenie jej na świecie będzie bardzo dziwaczne, fantastyczne i najzgubniejsze, stanie się albo przedmiotem, albo podmiotem cierpienia. I ta, co miała być aniołem jedności, pokoju i zgody w Kościele Chrystusa; ta, co miała czynić lekkim krzyż dla innych, być cnoty pełną, uroku i pociągu, zasłynąć ofiarą i poświęceniem: ta, co miała stać się pośrednikiem wszelkich socyalnych stosunków, związkiem żywotnym różnorodnych przekształceń opinii, duszą pobratymstwa ogólnego, zapoznawszy powołanie swoje, stanie się szatanem, dusz zabójczynią, jędzą niezgody, zarzewiem rozpusty. Szuka przewagi i godności w zewnętrznych, przypadkowych stosunkach, przymiotach, ale nie w tej wewnętrznej moralnej sile i potędze, którą ją Bóg tak hojnie ubogacił. Chce panować nad światem bogactwem, urodą, rozumem ta, która nad nim panować może łagodnością, cichością i miłosierdziem.
Czem jest niewiasta w stosunku do Boga i do całego społeczeństwa ?
To wielkie pytanie, dotyczące połowicy rodu ludzkiego, było zagadką aż do przyjścia Zbawiciela Pana, nad której rozwiązaniem siliły się napróżno wszystkie rozumy, i ten rezultat wypadł nakoniec, że powołanie kobiety nie jest czynne, ale bierne, że powołanie kobiety jest nierząd lub niewola i do tego stopnia kobieta upodloną została, że niektórzy filozofowie zaprzeczali jej duszy człowieka i postawili
ją w rzędzie niżej jeszcze bydląt nierozumnych. A jeśli jakie prawa i przywileje miała, to tylko ze względu na macierzyństwo!
I taki sam dziś los niewiast we wszystkich krajach, promieniem wiary świętej nieoświeconych. Tam kobieta od urodzenia hańbiącem piętnem niewoli napiętnowana, ma serce, ale tylko na to, aby albo cierpieć niem, albo je spodlić! W Maroku zaprzedają ją do pługa; w Tataryi sprzedają, mieniają za bydlęta, a na całym Wschodzie kobiety, jako stada owiec, pod zazdrosnem nadzorcy okiem, pozostają w upodleniu swojem w haremach uwięzione. Kobieta pierwsza wywołała klątwę na siebie i córki swoje, i ciągnąć musiały ten łańcuch niewoli, którego pierwsze ogniwo grzech kobiety wykuł, pokąd nie spełniły się proroctwa o Tej, która zetrzeć miała głowę węża piekielnego, pokąd nad światem nie zabłysła gwiazda z domu Jakóba, póki dziewica i matka miłością i boleścią swoją nie skruszy tego łańcucha, nie zdejmie tego przekleństwa; póki córki Ewy nie zostaną córkami Maryi, pokąd nie zostanie matką naszą ta, która jest Matką Boga!
Jednak to przeczucie godności przyszłej niewiasty, utrzymywane w przepowiedniach o Maryi, nigdy nie gasło; wpośród najgrubszej i najciemniejszej pory błogiem świeciło światłem, jako ta lampka w podziemnych pieczarach Rzymu katolickiego, wpośród prześladowań trzech wieków! Były zawsze niewiasty, które naturalnem uczuciem poznawały godność swoją, jako te Lukrecye, Wirginje, siostry Horacyuszów, matka Orachów, Cecylia Metella i tyle innych, a Westalki, których ślady nietylko w Rzymie i Grecyi, ale i w Indyach i Ameryce znaleźć można, były uważane jako niebiańskie istoty, którym cześć równą bogom oddawano. Ale to były jasne meteory, które świat pogański podziwiał, lecz tego nigdy nie mógł zrozumieć, że takie cnoty wypływają z powołania kobiety i stanowią prawdziwą jej istotę! I dlatego stały one tak ostro odcięte, odosobnione od praktycznego toku życia, jak palmy błogie, rozrzucone na piasczystej pustyni!
Tylko w historyi ludu wybranego, na mocy proroctwa i wiary w przyszłą Matkę oczekiwanego Zbawcy, większej czci i uszanowania doznawała niewiasta. W tej historyi ludu Izraela widzimy pojawiające się typy, figury, obrazy Maryi, tej niewiasty, która przez tyle wieków z upragnieniem i tęsknotą oczekiwana, miała dać światu Zbawcę, a upodlonej kobiecie powrócić przynależną jej godność! Te pojedyncze cnoty, które pojedynczo zdobiły córki Izraela, jako drogie perły w jedną wiążą się koronę, która zdobi skronie Maryi!
Że powołaniem jest każdej kobiety cierpieć i kochać, to okazała nam pierwsza matka, Ewa; to okazała nam i potwierdziła druga matka, Marya. Cierpienie i miłość są to dwa węgielne kamienie wszelkiej doskonałości niewieściej. Płakała Ewa nad grobem niewinnego Abla, bratobójczą ręką zabitego. Płakała Marya nad niewinnym nowym Ablem, bratobójczą ręką nowego Kaina — rodu ludzkiego, zamordowanym!
Widzimy tę piękną, młodą, niewinną Rebekę, wieczorem przy studni stojącą i napawającą wielbłądy starego sługi Abrahamowego! Gościnną ręką wprowadza go pod strzechę domu ojcowskiego, objawiając tę cnotę pokory, uprzejmości i gościnności, które serce każdej dziewicy zdobić powinny. Tu widzimy tę Ruth na rozległych polach bogatego Booza zbierającą w upale dniowym kłoski z pod sierpa żniwiarza pozostałe, aby wyżywić świekrę swoją, dla której wyrzekła się szczęścia i swobody, porzuciła dom, ojczyznę, krewnych i przyjaciół, ucząc, że serce kobiety innem życiem żyć nie powinno, jak życiem ciągłej, nieustannej ofiary i zaprzania się, dobrze czynieniem i miłosierdziem. Widzimy tę staruszkę, matkę Tobiasza, codziennie przy zachodzie słońca wychodzącą na wzgórze, wyglądającą powrotu ukochanego syna Tobiasza, tak czuły i rzewny obraz troskliwości i niepokoju serca matki o dziecko, które uczucie codziennie w was, dobre matki katolickie, się pojawia. Ale obok tej matki, pełnej czułości i miłości, o! jak wielki i potężny rozwija nam obraz Pismo św. w tej niezłamanej duszy, w matce Machabejczyków, stojącej wobec Antyocha tyrana, patrzącej na te okropne katusze, przez które przechodzą dzieci żywota jej, które kat z objęcia jej wydziera; a ona zachęca je przykładem i słowem do wytrwania w wierze ojców; zadziwiający to dowód, jakiej wielkości umysłu i serca zdolna jest niewiasta, wsparta łaską Boga. A kogóż do łez nie poruszy ta najpiękniejsza między córkami Izraela, Judyta, która opływając we wszystkie dostatki i bogactwa, tak samotne i odosobnione między niewiastami dworu swego wiodła życie, przyspasabiając umysł i duszę i siłę modlitwą i dobrymi uczynkami do wielkiej sprawy wyswobodzenia ukochanego kraju i ludu swojego spod jarzma sromotnej niewoli; i tam, gdzie długo już wyszczerbione stępiały miecze Izraela, tam oswobodziła potężną ręką, ale potężniejszem sercem, jedna Judyt, jedna niewiasta kraj swój! Od tej krwawej sceny zwraca się oko na tę Zuzannę, z urody i cnoty równie wsławioną, gotową raczej utracić życie i sławę, jak uczciwość i cnotę, tę cnotę, która otacza dziś prawdziwą dziewicę katolicką jasnością nadziemską, iż znakomity jeden publicysta nie
wahał się powiedzieć, że najpotężniejszą warownią kraju jest cześć
Bogu oddawana, czystość dziewic i wierność żon.
Debora, Ester, Abigail i tym podobne zjawiska w historyi ludu Izraela, są to gwiazdy promieniste po tem ciemnem, nieraz krwią zlanem tle historyi ludu tego! Ale te wszystkie gwiazdy gasną przed tą jutrzenką nową, przed tą gwiazdą morską, która nigdy nie zachodzi, ale błogim swym blaskiem nie przestaje przyświecać żeglującym po tym oceanie świata; przed tą pokorną, ubogą, cichą dziewicą, której imię Marya. Bo ona wszystkie doskonałości, wszystkie piękności duszy i ciała w sobie łączyła i dlatego to anioł Gabryel pozdrawia ją, jako łaski pełną, a Marya w pełności łaski odpowiada pełnością pokory: Oto ja służebnica. Marya jest tą oblubienicą Pieśni nad pieśniami, jest tą mężną niewiastą Salomonową, jest tą płaczącą córką Syonu, jest arcydziełem wszechmocy, mądrości i dobroci Boga.
Marya jest matką i nie przestaje być panną; te dwie największe ozdoby, doskonałości dziewictwa i macierzyństwa Ona jedna tylko
w sobie łączy! I dlatego została wzorem wszelkiej kobiecej doskonałości i, o ile się tylko zbliżysz do tego wzoru, o tyle doskonalszą będziesz. Bo każda cnota w Maryi jednej w całym rozwoju i blasku się pojawia.
Z Maryą nowa era, nowe życie dla kobiety się rozpoczęło, bo Ona pierwsza zostawszy Matką Zbawiciela, zmazała klątwę na niej przestępstwem Ewy wypiętnowaną. Maryi jednej winna dziś niewiasta stanowisko swoje tak w Kościele, jak i na świecie. I dlatego przy pierwszem pojawieniu się Zbawiciela niewiasty garnęły się tłumnie, szły za Nim, słuchały słów i rad Jego; w chorobach duszy i ciała do Niego pełne ufności pospieszają, matki dzieci znoszą do stóp Jezusa!
Magdalena oblewa drogim olejkiem, ale droższemi nad wszystkie olejki łzami swemi nogi Jego. Samarytanka przy studni poznaje w Nim proroka i w radosnem uniesieniu rozsławia chwałę Jego. Cudzołożnica oddaje się pod sąd sprawiedliwości Jego. A Zbawiciel Pan tę świętą miłość, wierność i ufność zawsze błogosławił. Słodką wymówką zganił Marcie zbytnią troskliwość o rzeczy doczesne, wskrzesza i powraca siostrom stroskanym brata, już od trzech dni w grobie leżącego; oddaje wdowie Naimskiej umarłego jedynaka, pełnego życia; leczy świekrę Piotrową; wysławia wiarę niewiasty Chananejskiej i w całej Ewangelii nie czytamy nigdzie, aby choć jedna niewiasta była język swój bluźnierstwem a serce niedowiarstwem splamiła, jako dziś często się zdarza; aby choć jedna zdradziła i odstąpiła Jezusa; aby choć jedna była się przyczyniła do gorzkiej męki, jako dziś grzechami niejedna całą odnawia mękę!
Co więcej, gdy jeden z apostołów zdradza, drugi się wyrzeka, a inni uciekają opuszczając Mistrza swego, święte niewiasty Jerozolimskie z Maryą wytrwały wiernie przy Nim, a zbolały pod krzyża ciężarem w boleściach omdlewający Bóg-człowiek, odbywając tę krwawą drogę, znalazł jeszcze słowa pociechy do nich: Córki Jerozolimskie, nie płaczcie nadetnną, ale same nad sobą i nad synami waszymi (Łuk. XXIII. 28). Gdy zmuszono Szymona z Cyrenei do dźwigania krzyża, Weronika, nie zważając na groźby ludu, ociera twarz krwią oblaną chustką swoją. Pod krzyżem stała Marya, Jan z sercem dziewiczem, a opodal Marya, matka Jakóba i Szymona, Marya Magdalena, Marya Salomeą, Marya, matka Jana, Marta i inne, jakby zwiastując, że pod krzyżem właściwe mieszkanie kobiety; że łzy, któremi sama płacze i łzy, które innym osuszy, jej największym skarbem, najpiękniejszą ozdobą; bo pod krzyżem spełniło się dla niewiasty przez Jezusa zbawienie wieczne, przez Maryę zbawienie doczesne. I zaledwie po tym strasznym dniu ranna jutrzenka pozłociła góry Palestyny, niewiasty pierwsze biegną do grobu wedle zwyczaju izraelskiego z drogiemi maściami. One pierwsze posłyszały o tajemnicy zmartwychwstania Syna Boskiego, one ją pierwsze światu ogłosiły i Marya Magdalena była pierwsza, która ujrzała, powitała i uczciła zmartwychwstałego Zbawcę! I od tej chwili roztoczmy tylko karty Kościoła Bożego na ziemi, a ujrzym jak wielkie, jak święte stanowisko zajmowała katolicka niewiasta od Maryi aż do tej Weroniki Giuliani, niedawno w poczet Świętych policzonej.
Czas nie dozwala wymienić te wszystkie wielkie czyny, te nadzwyczajne cierpienia, te nieprzeliczone dobre uczynki, tę miłość seraficzną Boga i ludzi, któremi niewiasty katolickie w każdym czasie,
w każdym kraju przyświecały; a takich przykładów świętych niewiast
nasz kraj ile to policzyć może! A komuż z nas nieznany żywot Kunegundy, Jadwigi królowej i księżnej, Salomei, Grzymisławy, Anny Jagiellonki, Jolanty, 58 męczenniczek Franciszkanek w Zawichoście i Norbertanek w Witowie, Weroniki, Bronisławy… I któż nie słyszał i nie czytał o tych dwóch Judytach, żonach Bolesława Chrobrego i Władysława Hermana; o tej Katarzynie Sobieskiej, siostrze Jana III; Krystynie Lubomirskiej, która dzieckiem będąc krwią własną zapisała się służebnicą Maryi i której życie tak święte było; i o tej Beacie Tenczyńskiej i Annie Ostrogskiej, wdowie po Chodkiewiczu; i Zofii Kostczance; tej Marchockiej, która drugą Teresą była dla kraju naszego i tylu, tylu innych.
Oby te przykłady, oby własne przekonanie, oby głos własnego sumienia, oby głos Boga, oby widok Zbawcy na krzyżu, oby widok Maryi każdą mógł nauczyć i przekonać, że nie na to jesteś stworzoną,
abyś się tylko bawiła i innym do zabawki służyła; że nie na to twoja zaleta, kiedy najmodniej przystroisz to nędzne ciało twoje, ale kiedy dusza twoja cnotą ozdobiona zostaje; że nie na tem twoja zaleta, że wszystkimi językami nie do rzeczy szczebiotać będziesz, ale kiedy jednym, własnym językiem słowa twoje mądrością, miłością Boga i bliźniego napiętnowane będą! A jeśli chwalebną jest rzeczą darów od Boga sobie użyczonych używać i wykształcać rozum wedle stanu, do którego cię Bóg powołał, niechaj to nie będzie z uszczerbkiem serca i duszy twojej! O! pamiętaj, że co tylko masz i czem tylko jesteś, Bogu masz podziękować; a bądź Mu wierną. Jeśli odstąpisz od Niego, to to błogosławieństwo w przekleństwo się zamieni, które ciężyć będzie na tobie i na dzieciach twoich i na całym domu twoim!
Kobieta bez obyczajów, kobieta bez wiary, to jest istna poczwara.
Może być piękną, rozumną, bogatą, ale zawsze jest poczwarą! Grób pobielany, który pełno zgnilizny przechowuje! Niechaj namiętności swoje nazywa charakterem, podłość dowcipem, rozpustę czułością — to są słowa głośno brzmiące, ale istoty rzeczy nie zmieniają.
Kobieta, która się nie modli, nie wypełnia obowiązków wiary swojej, która czynną miłością nie kocha bliźnich swoich — jest poczwarą!
Lecz są takie, które to wszystko czynią, ale jednak dużo do życzenia pozostaje. Dlaczego? Na to pytanie obszerniej innym razem odpowiemy, a dzisiaj zakończymy tem życzeniem, które wszyscy zapewne podzielamy, aby ten dzień Zwiastowania Najśw. Maryi Panny za Jej opieką był dniem zwiastowania dla nas moralnego, religijnego odrodzenia.
Od kogóż mamy się tego spodziewać? — najpierw od Boga, a potem od was, dobre, uczciwe matki nasze i córki. Oby Matka Zbawiciela wziąść was raczyła wszystkie pod swą szczególniejszą opiekę; oby wam wszystkim i przez was całemu błogosławić raczyła krajowi! Amen.

x. Antoniewicz – Kazania T. 4, Kazania przygodne, Kraków 1906, s. 182-188.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s